Dużo dzisiaj płakałam. Płakałam, piłam piwsko i... się modliłam? Tak, przekazywałam Bogu sercem to, czego nie umiem przekazać słowami.
Płacz podobno pomaga, więc płakałam. Czy to pomoże mi oczyścić się ze wspomnień?
Płakałam też nad swoim ciałem. Weszłam w obszar nadwagi. Ważę 74kg na 170cm. Kiedy patrzę w lustro to nie wierzę, że to jestem ja, nie poznaję swojego ciała. Nigdy nie byłam tak gruba.
Jeśli wrócę do Boga, jeśli pójdę do spowiedzi, to nie będę mogła już się głodzić. Może to i dobrze, bo niewiele mi to dało dobrego - jedynie późniejsze napady obżarstwa. Obżarstwo to też grzech. Kurwa, robiłam sobie dzisiaj rachunek sumienia i wychodzi na to, że całe moje obecne życie jest jednym wielkim grzechem.
Poszłam dzisiaj nawet na adoracje... Tak, po dwóch piwach. Pff... myślałam nawet czy by nie iść do spowiedzi, ale po pierwsze byłam nietrzeźwa (co prawda nie czułam tych dwóch piw, ale jakiś szacunek dla sakramentu pokuty i pojednania trzeba mieć), a po drugie w niedziele spowiedź jest tylko piętnaście minut przed Mszą św., a ja nie chcę się spieszyć. Wobec tego zwiałam po dwudziestu minutach.
W ramach otwierania się na ludzi zaproponowałam mojej grupce znajomych, z którymi nie widziałam się odkąd zaczęłam być z Uwodzicielem, wypad w góry. Zobaczymy co z tego wyjdzie.
No i jeszcze zastanawiam się nad tym, czy by nie iść na lekcje gry na gitarze. Siostra ma gitarę - mogłaby mi ją dać, bo nie używa. Musiałabym tylko strunę dołożyć, bo podobno nie ma. Ktoś wie jak to zrobić albo gdzie znaleźć kogoś, kto to zrobi?
Myślę, że nie ma innego sposobu żeby pozbyć się z życia Uwodziciela jak zapełnić jego miejsce czymś/kimś innym. Wyprzeć go z mojego serca. On dzisiaj jest w pracy, ale się nie odzywa. Po części jestem mu za to wdzięczna. Mam nadzieję, że on też zrobi wszystko żeby było mi łatwiej o nim zapomnieć. Ja też się nie odzywam. Staram się czymś zająć, ale kiedy bierze mnie na łzy to pozwalam sobie na płacz. Myślę, że to dobre podejście do siebie.
ChAD (Choroba Afektywna Dwubiegunowa) - Osobisty blog o tematyce psychologicznej, który przedstawi czytelnikom życie z chorobą psychiczną.
Moja twórczość
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą płacz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą płacz. Pokaż wszystkie posty
Wyrażanie emocji
Dzieje się na tyle dużo, że sama nie wiem o czym pisać. Może napiszę o terapii.
Otóż byłam w tym tygodni na sesji, na której dowiedziałam się, że... tłumię emocje. Okazało się, że sama umiejętność nazwania ich i "przepuszczenia" przez siebie nie wystarczy. Trzeba jeszcze umieć je wyrazić wobec innych i wobec siebie, a tego zdecydowanie nie potrafię.
Ja nie potrafię, jestem totalnie zamrożona w tym temacie. Racjonalizuję wszystko do bólu i tym samym tłumię w sobie.
Otóż byłam w tym tygodni na sesji, na której dowiedziałam się, że... tłumię emocje. Okazało się, że sama umiejętność nazwania ich i "przepuszczenia" przez siebie nie wystarczy. Trzeba jeszcze umieć je wyrazić wobec innych i wobec siebie, a tego zdecydowanie nie potrafię.
Najważniejszym pytaniem jakie padło na terapii było "a wyrażanie emocji to..?".
To coś niebezpiecznego.
To okazanie słabości.
To wystawienie się na zranienie.
To manipulacja.
Takie ja znalazłam w sobie odpowiedzi.
To okazanie słabości.
To wystawienie się na zranienie.
To manipulacja.
Takie ja znalazłam w sobie odpowiedzi.
Terapeutka miała jednak inne zdanie.
Ona uważa, że okazywanie emocji to cecha ludzi silnych.
I się z nią zgadzam. Trzeba mieć w sobie siłę, aby odważyć się pokazać komuś swoje emocje. Wystawić się na ocenę, dać komuś szansę na zrozumienie, asertywnie bronić swoich emocji.
Minęło już kilka dni od tego spotkania, a ja dalej jestem roztrzęsiona.
Terapeutka przypomniała mi, że moje spotkania z nią są "bezpieczną strefą" i mogę tam pokazywać emocje. Zrobiło mi się głupio, poczułam jakąś taką presję... Bo tak bardzo chciałabym się w tym temacie odblokować, ale tak bardzo nie potrafię. Może z jej pomocą mi się to uda.
Czym według Was są emocje? Czy zdarza Wam się rozpłakać podczas rozmowy z kimś? Czy jesteście w stanie nie tylko powiedzieć komuś o przeżywanej aktualnie emocji, ale również ją wyrazić płaczem, krzykiem, uśmiechem?
I się z nią zgadzam. Trzeba mieć w sobie siłę, aby odważyć się pokazać komuś swoje emocje. Wystawić się na ocenę, dać komuś szansę na zrozumienie, asertywnie bronić swoich emocji.
Minęło już kilka dni od tego spotkania, a ja dalej jestem roztrzęsiona.
Terapeutka przypomniała mi, że moje spotkania z nią są "bezpieczną strefą" i mogę tam pokazywać emocje. Zrobiło mi się głupio, poczułam jakąś taką presję... Bo tak bardzo chciałabym się w tym temacie odblokować, ale tak bardzo nie potrafię. Może z jej pomocą mi się to uda.
Czym według Was są emocje? Czy zdarza Wam się rozpłakać podczas rozmowy z kimś? Czy jesteście w stanie nie tylko powiedzieć komuś o przeżywanej aktualnie emocji, ale również ją wyrazić płaczem, krzykiem, uśmiechem?
Ja nie potrafię, jestem totalnie zamrożona w tym temacie. Racjonalizuję wszystko do bólu i tym samym tłumię w sobie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

