Moja twórczość

Obrazy na sprzedaż

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą leczenie w ChAD. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą leczenie w ChAD. Pokaż wszystkie posty

(hipo)mania?

Stan mieszany chyba przechodzi w hipomanię... albo manię, bo jakoś mi to poważniej wygląda. Mam mnóstwo pomysłów... Kupić telewizor, laptop, kurs języka angielskiego, prawo jazdy, mam ochotę sprzątać, sprzątać, sprzątać...

Jutro skontaktuję się z panią doktor. Być może trzeba odstawić Seronil.



No właśnie, może przy okazji napiszę jakie leki i suplementy biorę.

Leki psychotropowe:
Propranolol 10mg 1-1-1
Preheftari 2,5mg 1-0-0
Seronil 10mg 1-0-0
Kwetaplex xr 450mg 0-0-1
Kwetaplex 150mg 0-0-1
Convulex 500mg 1-0-1

Leki na tarczycę
Eythyrox 75mg 1-0-0

Suplementy
kwas foliowy 0-0-1
Controloc control 1-0-0
Wit. D 1000j 1-0-0

Od wczoraj jestem u rodziców, bo nie chciało mi się samej siedzieć w domu. Nawet jest spokój.
Tylko we mnie cały czas coś nie gra.
To mnie najbardziej denerwuje w tej chorobie. To, że nigdy nie wiadomo co będzie jutro, jaki pomysł jest mój, a jaki jest od choroby. Czy entuzjazm jest zdrowy czy hipomaniakalny...I dlaczego akurat dzisiaj jest hipomania, wczoraj stan mieszany a za tydzień depresja? Albo na odwrót. Albo bez depresji. Albo bez hipomanii... Jak to wszystko działa? I czy to ja coś robię źle czy to samo tak się dzieje? I ten moment kiedy wiesz, że zaczyna się (hipo)mania i mogłoby być wspaniale... ale wiesz też, że potem będzie mnóstwo długów i kac moralny plus depresja. Bez sensu.

Hipo, hipo, hipomania!

Dobra ludziska, jest świetnie!
Zerwałam z Uwodzicielem i nawet mi nie jest specjalnie smutno, raczej cieszę się wolnością i zagaduję do każdego faceta, do którego się da.
Wypełniłam (całkiem sama!) PIT i złożyłam go dzisiaj w Urzędzie Skarbowym.
Byłam na rozmowie kwalifikacyjnej o pracę w banku i... DOSTAŁAM TĘ PRACĘ! Od 2 maja zaczynam karierę jako bankierka (lub jak kto woli korposzczur).
Byłam dzisiaj dopełnić reszty formalności. Jeszcze mi zostało złożenie oficjalnego wypowiedzenia w obecnej pracy i to by było na tyle.
Ogólnie od kilku tygodni mam świetny humor. Tak to wygląda:



Pomarańczowy - wspaniale
Zielony - dobrze
Fioletowy - tak sobie
Niebieski - źle
Szary - masakra

Byłam dzisiaj u pani doktor. Miałam ochotę odwołać tę wizytę, bo wcale nie chciałam żeby mi powiedziała to, co sama wiedziałam - czyli, że to hipomania. Przekonało mnie tylko to, że niedługo zmieniam pracę, więc depresja (która następuje po hipomanii) wcale nie jest mi na rękę. Kiedy jej opowiedziałam o objawach (gadulstwo, dobry humor pomimo zerwania z Uwodzicielem, ekscytacja zamiast strachu przed rozmową o pracę, przekonanie o własnej zajebistości, mniejszy apetyt, nadrabianie w kontaktach towarzyskich, wrażenie wyczulonej intuicji (o czymś myślę i to zaraz się wydarza) i przekonanie, że gdyby ktoś zaproponował mi dzisiaj nieśmiertelność to przyjęłabym ten dar pełna entuzjazmu z ucałowaniem ręki) to nie miała wątpliwości.
Zmniejszyła mi Miansec, który jest antydepresantem i będziemy go powoli odstawiać i zwiększyła Convulex o 300mg. Teraz moja farmakoterapia wygląda następująco:

rano - południe - wieczór

Preheftari (Aripiprazolum) : 2,5mg - 0 - 0
Convulex (Acidum valproicum) : 800mg - 0 - 1000mg
Kwetaplex (Quetiapinum) : 0 - 0 - 600mg
Propranolol (Propranololi hydrochloridum) : 10mg - 10mg - 10mg
Miansec (Mianserini hydrochloridum) : 0 - 0 - 30mg


Następną wizytę mam 14 maja, ale jakby mańka się rozkręcała to mam dzwonić koniecznie. Powiedziałam jej, że zadzwonię o ile będę wtedy chciała. Zwróciła mi uwagę, że w ogóle powinnam zadzwonić już tydzień temu, bo teraz jest większe ryzyko, że się rozkręcę.
Właśnie to jest przewalone w ChADzie - jak się czujesz zajebiście to znaczy, że coś jest nie tak.

Chaotycznie

Być może ten post będzie nieskładny, może będzie niezrozumiały, chaotyczny, napisany skrótami myślowymi. Może tak być albo może uda mi się coś Wam przekazać? Nie wiem. Nie potrafiłam się ostatnio zebrać żeby cokolwiek napisać tutaj albo w swoim prywatnym pamiętniku - tam udało mi się napisać jedynie dwie notki po 2-3 zdania. Nic więcej.



Z Uwodzicielem mamy przerwę do kwietnia. Tak naprawdę jutro rano chyba się okaże czy spotkamy się za kilka dni. Czy w ogóle chcemy się spotkać.
Tak, zerwałam z nim... Ale wytrzymałam tylko jedenaście dni i napisałam do niego, że mi go brakuje, że brakuje mi seksu z nim. Przez te jedenaście dni sporo płakałam. Dobijała mnie sytuacja w pracy, w domu, w dodatku zerwanie z facetem... zaczęłam się ciąć. Zaczęłam się odchudzać, objadać, wymiotować (doszłam w tym do niezłej wprawy). Posypałam się i dalej jestem rozsypana. Tak naprawdę nie wiem czy jutro uda mi się z nim zobaczyć i jak zareaguje jeśli jednak powie, że nie chce się ze mną spotkać.
Moja pani doktor powiedziała na to wszystko, że powinnam te tematy poruszyć na terapii, również problemy z odżywianiem. Nie lubię o tym mówić. Lubię się odchudzać. Lubię nic nie jeść.
Powiedziała też, że do przeprowadzki (którą planuję zorganizować zaraz po świętach) powinnam wrzucić sobie na luz: nie myśleć, nie planować, nie zadręczać się... Po prostu przeżyć. Potem być może zmienimy leki (uważa, że za moje wieczorne obżarstwo może być odpowiedzialny Miansec), będziemy działać dalej. Ale to dopiero, gdy rozkręci się wiosna, gdy nie będę narażona na ciągłe patrzenie na schlaną rodzinkę.

Minął już ponad rok od założenia tego bloga. Rok od usłyszenia pierwszej diagnozy - przewlekła depresja. Wiem już dużo więcej, jestem na pewno w lepszym stanie niż byłam, ale i tak nie umiem oprzeć się wrażeniu, że kręcę się w kółko i chwilami jestem w punkcie wyjścia... Ale na tym chyba polega ChAD.

Dziękuję Wam za czytanie mojego bloga. Ze statystyk wiem, że mam trochę stałych czytelników. Dziękuję za każdy mail, każdy komentarz, każde "lubię to" na fejsie. Dziękuję również tym milczkom, którzy po prostu wchodzą, czytają i idą w siną dal z kawałkiem mnie w swoim sercu.

Zaraz eksploduję! (Hipo)mania w ChAD?


Wróciła.
Nie wiem skąd się wzięła, ale znowu zastanawiam się dlaczego nie uaktywniłam jej wcześniej. 
Energia.

Bo jak nie JA, to kto!?

Zasypiam po północy, wstaję o piątej i rozmyślam o pieniądzach, które zarobię na copywritingu. Wróciła dawna obsesyjna namiętność i tęsknota wobec Uwodziciela. 
I do tego jeszcze jakiś żal/tęsknota/pytania do Boga. 
Combo jakich mało. 
Tak dużo się dzieje i jest... dobrze.
W ostatnich tygodniach przytyłam blisko cztery kilo i jeszcze niedawno się tym zadręczałam, a teraz patrzę na siebie i stwierdzam, że właściwie to świetnie wyglądam i ta waga jest dla mnie idealna. Mam krągłości, mam cycki (!) chyba po raz pierwszy w życiu. 
Chciałabym to zachować, ale jednocześnie bardzo potrzebuję jakiejś formy aktywności - marzy mi się karnet na siłownię. Biegałabym sobie na bieżni, jeździła na udawanym rowerku i pływała udawaną łódką - idealnie! 

Jak dostanę wypłatę to sobie kupię.

Co z tego, że dostanę tylko koło tysiąca złotych? Już mam zamiar kupić sobie za to bieliznę, karnet na siłownię, prezenty dla bliskich, dać rodzicom na życie i odłożyć na telefon. Brawo ja! Co, ja nie dam rady?
Bo jak nie my to ktooo? Bo jak nie my to kto-o-o!

Hipomania w ChAD

Uwodziciel

Muszę przyznać, że miałam ostatnie pewne przebłyski rozsądku dotyczące tego związku. Piszę to z lekkim uśmiechem na ustach, bo szybko udało mi się ten rozsądek stłumić, zepchnąć te myśli gdzieś głęboko, aby przypadkiem nie poprzewracały mi życia. Porażające jest to, że on jest trzydzieści dwa lata starszy. To jeszcze nie brzmi tak źle. Gorzej brzmi: on ma pięćdziesiąt sześć lat! O ja pierdole, nie? W sensie, w żadnym razie na tyle nie wygląda ani się nie zachowuje, może dlatego jest to dla mnie takie porażające. Często o tym zapominam, nie dochodzi to do mnie. Ostatnio mu zaśpiewałam z przymrużeniem oka "czterdzieści lat minęło jak jeden dzień...", a on powiedział "skarbie, gdybym ja miał czterdzieści lat to my byśmy na pewno byli razem!" i to był jeden z tych momentów kiedy się na chwilę zorientowałam jaki on jest... stary! 

Leczenie w ChAD

Dzisiaj zwiększyłam Preheftari do 5mg (1-0-0), bo upewniłam się, że moja drażliwość to nie wina tego leku. Miałam dzisiaj mieć wizytę u lekarza, ale pani doktor psychiatra miała godzinne opóźnienie i nie zdążyłabym do pracy. Także najbliższa wizyta za tydzień.

PS.

Zajebiście się czuję z tym, że wiem kiedy dostanę okres, a nawet mogę to kontrolować. Co z tego, że jestem bezpłodna, czyli nie-do-końca-jestem-kobietą. Zajebiście mi to pasuje. I nie chcę z tego zrezygnować. I nie chcę rezygnować z Uwodziciela. I nie chcę rezygnować z tych wszystkich innych małych rzeczy, których Bóg zabrania. Nie chcę się męczyć w życiu żeby się Mu przypodobać i w zamian mieć Nic. Tak długo prosiłam, błagałam o to, aby w domu było lepiej. Błagałam, aby brat wyszedł na prostą. Błagałam, aby było Dobrze. A cały czas nie było i nie jest. Być może jest mi przeznaczone życie bez dużych cudów, bez nawróceń, bez radości płynącej z bycia z Bogiem. Ale ja tak nie chcę. Nie chcę odpowiadać na pytania co mi daje wiara i starać się wyjść wiarygodnie pokazując sztuczną radość - no bo przecież nie chcę być smutnym katolem. 

Mówię do Boga do mojej opoki: Czemu zapomniałeś o mnie? 
Czemu w smutku chodzę cierpiąc ucisk wroga? 
Śmierć włożyli w kości moje i przeklęli mnie dręczyciele moi, 
kiedy mówią do mnie co dzień: "Gdzież jest twój Bóg?"
Psalm 42,10-11

"dobro jest dobrem
a zło jest złem
sprawiedliwość jest dobrem
a niesprawiedliwość złem
miłość jest dobra
i miłość jest zła
więc dobro jest złem
i zło jest dobrem"
Halina Poświatowska



Leczenie w ChAD

Za mną dziwny tydzień.
Borderline, depresja czy choroba afektywna dwubiegunowa zeszły na dalszy plan, bo uciekłam... w świat serialu. Całymi dniami oglądałam The Originals. Tak spędziłam ostatnie dni mojego wolnego czasu (bez pracy). Teraz nastał grudzień i będę pracować już regularnie. To nie był żaden stan depresyjny. Byłam bardzo drażliwa przez jakiś czas - to uważam za skutek uboczny preheftari - ale poza tym byłam po prostu leniwa. Stroniłam od ludzi, nie chciało mi się rozmawiać z kimkolwiek, kiedy już musiałam to było mi się tak ciężko skupić i nie zdenerwować, że rozmowa stawała się koszmarem. To nie wina tych ludzi, że ja jestem zirytowana, nie rań ich przez to - powtarzałam sobie.

Bardzo doskwiera mi brak pieniędzy. Już niedługo wypłata, ale za mną cały listopad odmawiania sobie czegokolwiek i proszenia się o zafundowanie mi każdej kolejnej wizyty u pani doktor.
Zajęłam się dorywczo copywritingiem. Na razie to wygląda tak, że można na tym sobie nieźle dorobić, bo dość szybko pnę się w górę do pułapu punktów, ponad którym będę mogła wypłacić należne mi pieniądze. Jestem ciekawa czy to jest takie piękne czy tylko się takie wydaje.
Nie umiem się doczekać aż w końcu nazbieram potrzebne pieniądze i kupię sobie telefon - taki sam model jaki mi ukradli w październiku. Już niedługo!

Moje leczenie ChAD idzie do przodu. Pani doktor na każdej wizycie (a widzimy się raz w tygodniu) stara się delikatnie zmieniać farmakoterapię. Udało się już odstawić chlorprotixen i ketipinor. Jesteśmy w trakcie odstawiania pregabaliny. Doszły mi też nowe leki (i w poniedziałek pewnie dojdą kolejne) i wszystkie biorę codziennie - nie mam już leków doraźnych.

Leczenie w ChAD
Farmakoterapia

Moje leczenie farmakologiczne na dzień dzisiejszy wygląda następująco:

Preheftari 2,5mg (1-0-0)
Kwetaplex 150mg (0-0-1)
Convulex 300mg (1-0-2)
Pregabalina 75mg (1-0-2)
Propranolol 10mg (1-0-1)

Zmiana leków jest męcząca. Jak myślę o ostatnich tygodniach to już sama nie wiem co się ze mną dzieje z mojej przyczyny, a co z przyczyny skutków ubocznych leków. Na szczęście pani doktor powiedziała, że chce mi do świąt ustawić leczenie, abym mogła je sobie spokojnie przeżyć z rodzinką.

Tak nawiasem mówiąc bardzo podoba mi się teoretyczne działanie leku Preheftari (teoretyczne, ponieważ jeszcze tego nie doświadczyłam - za mała dawka - ale piszą o tym w ulotce):

Stosowany jest w leczeniu dorosłych i młodzieży w wieku 15 lat i starszej, chorujących na chorobę, charakteryzującą się takimi objawami, jak: widzenie, słyszenie i odczuwanie rzeczy w rzeczywistości nieistniejących, podejrzliwość, sprzeczne z rzeczywistością przekonania, chaotyczna mowa i zachowanie oraz otępienie emocjonalne. Pacjenci z powyższymi objawami mogą także odczuwać smutek, lęk lub napięcie, a także mieć poczucie winy.

Jak dla mnie to pigułka szczęścia!

© Sleepwalker | Wioska Szablonów | X | X