Moja twórczość

Obrazy na sprzedaż

Spacer

Wczorajszy spacer z księdzem – jeden z najlepszych w moim życiu. O ile nie najlepszy.

Kiedy dojechaliśmy do parku było już ciemno. Zostawiłam w samochodzie kurtkę (było tak ciepło!), a w niej telefon, czyli łączność ze światem i klucze do mieszkania. Wzięłam ze sobą tylko chusteczki i fajki, które wypadły mi z kieszeni podczas spaceru… I po prostu zaczęliśmy chodzić i rozmawiać.

Kiedy już opowiedziałam mu co się dzieje, zwierzyłam się ze swoich wątpliwości i kiedy on wyraził swoje zdanie… Poczułam się dobrze. Było mi dobrze z nim, na tym spacerze, już później milcząc albo rozmawiając o głupotach. Czułam się wolna. Problemy, z którymi do niego przyszłam nie zniknęły, ale przez te kilkanaście minut czułam się bezpieczna, rozumiana, słuchana i akceptowana.

Chciałabym znaleźć człowieka, z którym tak będzie. Człowieka, który znając moje brudy będzie mnie kochał i rozumiał – może przyjaciółkę? Może chłopaka? Z księdzem to inna broszka – to jego praca… i jednak relacja jest mocno jednostronna – jest nastawiony na słuchanie. Ma doświadczenie w słuchaniu. Ale skoro on potrafi to może ktoś inny też? Prawda jest taka, że do tego poziomu dochodziliśmy trzy lata. To były trzy lata często ciężkich spotkań, ciężkiej pracy, ale jak widać doprowadziło mnie to do momentu, w którym chcę coś ze sobą zrobić. Jakkolwiek to zabrzmi – to dzięki niemu jestem teraz na dnie i jestem mu za to wdzięczna. Doprowadził mnie do momentu, w którym mam świadomość tego, że jest źle, już nie udaję. I oby tak było dalej nawet jeśli miałoby być jeszcze gorzej. Bo wierzę, że to wszystko, ta ciemność ma sens. Że Bóg mnie dokądś prowadzi tylko ja nie wiem gdzie i co ja mam w tej drodze robić. Ale być może się dowiem. Krok po kroczku.


Brak komentarzy

Prześlij komentarz

Dziękuję, że chcesz się ze mną podzielić swoimi przemyśleniami!

© Sleepwalker | Wioska Szablonów | X | X